Rozdział miał być w piątek 13, no ale nie mogłam wytrzymać i jest dzisiaj.
Jestem ciekawa waszych reacji i opini. Miłego czytania. Zapraszam do komentowania.
________________________________________________________________________
"Ide środkiem ulicy, mijają mnie samochody, nikt mnie nie widzi. Dlaczego? Widze tylko czarne i białe, martwe albo żywe. Co jest? Dlaczego nikt nie zwraca na mnie uwagi? Czy ja żyję? Mamo! Tato! Gdzie jesteście? Zaczełam obwracać się dookoła własnej osi, widok za mną... każde auto rozwalone.. Zaczełam biec w tam tym kierunku szukając czerwone Porshe, nigdzie go nie było. Gdzie oni są? Po moich policzkach zaczeły płynąć słone łyz, którymi się dławiłam. Musze ich znaleźć! Zaczełam biec przed siebie, coraz szybciej i szybciej. Potykałam się o własne nogi, upadłam na czerwony asfalt. Podniosłam się na dłoniach i spojrzałam przed siebie... na horyzącie czerwone Porshe.. rodzice.. Nie miałam siły... coś mnie blokowało. Co jest do cholery? Mamo! Tato! Zaczełam krzyczeć rozpaczliwie, nie.. oni odchodzą... nie!!! Błagam nie! Asfalt, czerwony asfalt zaczął się zapadać pod ziemię... Ogarneła mnie panika, nerwowo zaczełam się rozglądać na wszystkie strony. Wszystko zapadło się pod ziemię, coś mnie puściło.. zaczełam spadać w dół jak wszystko. Nic nie czułam, zamknełam oczy. Nie chciałam widzieć tego dramatu, wszystko legło w gruzach. Co jest? Niech mnie ktoś z tego wyciągnie! Błagam! Usłyszałam huk, poczułam silne uderzenie..."
Do mojej głowy dotarł ogromny huk z dołu mieszkania. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. To był mój pokój, odetchnełam z ulgą. Mam dość tych koszmarów, męczą mnie od pogrzebu taty. Tak jakby chciał mi coś w nich powiedzieć, ale ja kompletnie nie wiem co. Brakuje mi go i to strasznie. Wszystko się zmieniło od tego feralnego dnia, może gdybym go tak nie pośpieszała, to by żył? Przecież nie cofnę czasu a tak bardzo bym chciała. Do mojej głowy dobiegł z dołu kolejny huk a raczej łomot, zwlekłam się z łóżka. Zaspana wkroczyłam do salonu, w którym moja matka, bo mamą ją nie mogę nazwać leżała pjana na kanapie. Westchnełam ciężko, to wszystko jest jak jakiś koszmar.. chciałabym się z niego wybudzić ale nie wiem jak. Zaczełam zbierać porozwalane butelki po całej podłodze i wrzuciłam je do kosza. Spojrzałam raz jeszcze na kanape, chciałabym aby to wszystko już mineło. Eh.. Weszłam schodami na górę i skierowałam się do mojego pokoju. Otworzyłam okno, uderzył mnie ciepły, letni wiaterek. Wyciągnełam papierosa, usiadłam na parapecie i zaciągnełam się dymem nikotyny. Jedyna rzecz jaka pozwala mi chociaż na ułamek sekundy oddalić się od tego wszystkiego. Mój wzrok przykuł lecący samolot, zaczełam śledzić go wzrokiem. Ciekawe jak to jest, latać samolotem. Nigdy nie leciałam, nie miałam okazji. Musi to być fantastyczne przeżycie. Niedopałek wyrzuciłam na ogród a okno zamknełam. Wsunełam się pod ciepłą kołderkę i zmożył mnie sen.
Usłyszałam głośne pikanie mojego pudzika, miałam ochotę go wypierdolić przez okno. Fakt faktem jedyne co mnie powstrzymało, to że jest mój telefon. Po dłuższym dzwonieniu w końcu go wyłączyłam i zwlekłam się z łóżka. Nowa szkoła czeka! Rzuciłam w myślach, od razu miałam ochote skoczyć z mostu.
Kto wymyślił szkołę prywatną i po jaką cholere ja mam do niej chodzić? Szkoła dla pustych dzieciaków bogatych rodziców, owszem nie brakuje mi kasy a nawet wręcz przeciwnie, ale pomysł z prywatną szkołą to dupa. Nie wiem co mnie tam czeka i nie mam zamiaru tego wiedzieć. Wkroczyłam do łazienki, zrobiłam lekki makijaż. Nie jestem fankom plastikowych lalek i tapet na ryju. Może dlatego, że wychowywałam się wśród smaru, zapachu benzyny, wyścigach, paleniu gum? Mój tata miał jeden z najlepszych serwisów samochodowych w Londynie, teraz jego przyjaciel Mark go prowadzi. Od czasu do czasu tam wpadam ale to nie jest ten sam serwis co kiedyś.. Nic nie trwa wiecznie. Założyłam na siebie:
Chwyciłam torbę z kilkoma zeszytami, no bo po co mi podręczniki i jeszcze mam to niby dźwigać? No raczej nie! Wziełam białe słuchawki i swojego Iphone.
Wyszłam z domu, bez słowa. Po co mam mówić, że gdzieś wychodzę skoro matka pjana i ma mnie w dupie. Tata pewnie w grobie się przewraca, jego żona pije a córka zachowuje się jak najgorsza. Eh.. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam piosenkę: Beyoncé - I was here. Kocham tą piosenkę, jest taka wzruszająca i przypomina mi te wszystkie cudowne momenty w moim życiu. Do nowej szkoły miałam jakieś 15 min drogi, nie miałam zamiaru się śpieszyć tylko dlatego, że za 10 min dzwonek. Wręcz przeciwnie, zwolniłam swoje tempo do minimum. Kiedyś musze się tam pokazać, bo wywalą mnie z kolejnej..
******
Szkoła jak każda inna, no może trochę ładniejsza. I ci pieprzeni ochroniarze, sprawdzają każdego ucznia torby.. To szkoła czy więzienie ? Bo mi to wygląda jak więzienie o zaostrzonym rygorze. Zaczełam przemierzać pustym korytarzem, było grubo po 8:00. Znalazłam sale z napisem "Chemia", tak miałam mieć teraz chemie. Nienawidze tego przedmiotu, nie wiem kto go wymyślił ale wiem jedno musiał być pierdolnięty. Otworzyłam drzwi do klasy i z dużym impetem weszłam do środka, wszystkie spojrzenia skupiały się na mojej osobie. Myślałam, że laski pożrą mnie wzrokiem. Nauczycielka była zła, wręcz wkurwiona delikatnie mówiąc.
- A Ty to kto? - rzuciła surowym tonem. Myślała, że będe się bać? No sory, ale niższa ode mnie jest o głowe.
- Nie przypominam sobie abyśmy byli na "ty".
- Młoda damo przychodzisz spóźniona i takie zachowanie.
- Za to moi rodzice płacą a jak Ci się nie podoba to droga wolna.- rzuciłam i skierowałam się do ostatniej ławki w rogu klasy. Nie wiem co ona se myśli, ale ja nie mam zamiaru być potulna dla niej. Całą lekcje obserwowała mnie uważnie, za każdym razem kiedy spoglądała na mnie śmiałam się. No cóż, tak właśnie to jestem cała ja. Po lekcji poszłam w poszukiwaniu kolejnej sali, tym razem od biologi. Po jakimś czasie znalazłam sale, usiadłam pod ścianą.
- Zapomniałaś coś. - usłyszałam głos obok siebie, spojrzałam na na postać obok mnie. Stała dość wysoka dziewczyna z niebieskimi oczami i długimi blond włosami. Podała mi zeszyt i usiadła obok mnie.
- Dzięki. - rzuciłam chowając zeszyt do torby.
- Abby jestem. - podałam mi dłoń i się uśmiechneła, odwzajemniłam czyn.
- Lexi.
- Jesteś nowa? - brawo Abby! Punkt dla ciebie za spostrzegawczość.
- Taak. - zaczełam błądzić wzrokiem po korytarzu pełnego ludzi, mój wzrok przykuła grupka chłopaków. Zaczełam uważnie ich analizować.. Jeden miał kręcone loczki, czarną bokserkę i do tego czarne rurki. Drugi miał króczo czarne włosy, był mulatem a na sobie miał czerwoną koszule w kratkę i do tego zwykłe rurki. Trzeci miał ful capa i nie mogłam zauważyć jego fryzury, był ubrany w szare dresy i białą bokserkę. Nie powiem, zrobili na mnie wrażenie..
- Zayn Malik, Harry Styles i David Pool. - usłyszałam głos Abby. Byłam troche zakołowana i nie usłyszałam co do mnie mówi. Spojrzałam na nią pytająco, na co ona się zaśmiała. - Ta grupka chłopków, w których wlepiasz wzrok to Harry Styles, Zayn Malik i David Pool. Szkolna elita. - Malik? Stop! Przecież takie nazwisko miała dziewczyna, która wjechała w mojego tate ale ona zmarła w szpitalu po 5 godzinnej operacji. Boszeee. Czy ja musze mieć takiego pecha?
- Zayn Malik? - wypowiedziałam z naciskiem na nazwisko. Abby nie wiedziała o co mi zbytnio chodzi i może nawet lepiej.
- To ten mulat, a dlaczego pytasz?
- Nazwisko wydaje mi się znajome. - rzuciłam na otrzepnego, nie mam zamiaru tutaj się komuś zwierzać. Zadzwonił dzwonek, wstałyśmy z miejsca i weszłyśmy do sali. Przez wszystkie lekcje błądziłam wokół nazwiska Malik i wypadku. A jak to jest jej brat? Nie wiem nawet co było na lekcjach. Po zajęciach wyszłam ze szkoły i skierowałam się do głównej bramy. Za mną szli Ci chłopacy, na sam widok Malika strach zaczął dawać znak.
- Patrzcie to ta nowa! - usłyszałam za sobą głosy. Jedyne co mi pozostało, to udawać, że ich nie słyszę. - Zaczekaj młoda! - usłyszałam kolejny krzyk. A jak mi coś zrobią? Niee.. jestem jeszcze na terenie szkoły i nic mi nie zrobią.. Poczułam szarpnięcie za ramię i automatycznie zostałam zmuszona do odwrócenia się.
- To bolało! -syknełam przez zaciśnięte zęby, przede mną stał Harry, David i Zayn jak dobrze pamiętam. Zaczełam się bać, czego oni chcą? Serce zaczeło mi szybciej bić, a ręce trząść.
- Jak się nazywasz? - usłyszałam zachrypnięty głos, spojrzałam na postać, był to loczek.
- Lexi. - powiedziałam drżącym głosem, co dostrzegł chyba Malik, bo posłał mi przyjazny uśmiech. Niestety ale nie miałam zamiaru go odwzajemniać.
- Nazwisko? - znowu ten sam zachrypnięty głos.
- E...v..Evans.. - powiedziałam z przerażeniem. Malik zaczął przyglądać mi się uważnie i coś analizować w głowie. Teraz po mnie! W co ja się wpakowałam? Głupia ja!
- Co powiesz na małą zabawę? - usłyszałam głos chłopaka w full capie. Po jego słowach serce mi zamarło, co on miał na myśli? Ja nie przeżyje tego, do cholery dlaczego ja? Usłyszałam głupie śmieszki chłopaków, idioci!
- Nie mów, że nie chcesz. - usłyszałam ten zachrypnięty głos, wszędzie go poznam. Spojrzałam błagalnym wzrokiem na mulata, który był w nie tym świecie.
- Zostawcie mnie! - krzyknełam i ruszyłam przed siebie. Co za pieprzeni frajerzy! Moje serce nadal dudniło ze strach a ja co chwilę odwracałam się aby sprawdzić czy przypadkiem nie idą za mną.
******
Przekroczyłam próg domu gdzie od razu uderzył mnie zapach alkoholu, którego nienawidziłam. Dlaczego ona mi to robi? Weszłam do kuchni, widok pustych butelek mówił sam za siebie. Olałam to i chwyciłam sok, jakieś płatki. Skierowałam się na piętro do swojego pokoju. Nie miałam ochoty widzieć matki pianej a tym bardziej się z nią użerać. Wskoczyłam na łóżko i pierwsze co zrobiłam to odpaliłam laptopa. Odkręciłam sok i napiłam się łyka. Weszłam na twittera, moje ździwienie było ogrome miałam 7 nowych interakcji. Nigdy bym się nie spodziewała, że ktoś taki jak szkolna elita będzie mnie follować na twitterze. Zrozumiałabym jeśli jeden ale aż trzech? Coś mi tutaj nie gra, może to jakiś spisek? Przestań szukać wszędzie jakiś spisków! Głos w mojej głowie miał racje, ale doświadczenia moje nauczyły mnie, że nie warto wierzyć każdemu. Nie wszystko jest takie kolorowe jak nam się wydaje..

Kocham to ;3 Pisz nexta <33
OdpowiedzUsuń