12.19.2013

Rozdział 2

Rozdział  dzisiaj a nie jutro, mam zamiar jako prezent na gwiazdkę dodać rodział 3. Pojawi się on 23.12.2013. No to zapraszam do czytania.
__________________________________________________________

Kolejny dzwięk mojego budzika doprowadzał mnie do szału, ale najgorsze było to, że nie wiem gdzie on jest. Leży gdzieś i ciągle dzwoni. Do cholery gdzie jesteś? Zaczełam grzebać pod łóżkiem skąd dochodził dźwięk dzwonka, wyciągnełam go razem z innymi rzeczami. Wszystko co potrzebne znajdziesz pod moim łóżkiem. Wyłączyłam telefon i zaczełam się szykować do szkoły. Hahaha... do szkoły? Ooo nie! Moja noga po wczorajszym wydarzeniu tam nie stanie! No ale musze się ulotnić na czas trwania lekcji z domu, bo matka będzie się czepiać. Ona nawet nie wie, że zmieniłam szkołę. Ubrałam na siebie:

Chwyciłam torbę z potrzebnymi rzeczami, które się w niej znajdowały. A mianowicie kosmetyczka, perfumy, jakaś dobra lektura, portfel, notatnik, słuchawki, telefon i jakiś sok. Nic więcej mi nie było potrzebne. Skierowałam się do drzwi frontowych, na dworze było trochę chłodniej niż wczoraj. Chwyciłam jeszcze jakąś bluzę i wyszłam jak najdalej stąd. Co teraz? Do szkoły nie idę .. warsztat! Mark zawsze pozwalał mi siedzieć w nim ile się wlezie i czasami pomagałam jemu albo pracownikom w drobnych sprawach. Nie lubię jeździć autobusami, więc wybrałam spacerek a warsztat był jakieś 30 min drogi.

    ******
Na horyzoncie zobaczyłam wielki szyld z napisem "Auto serwis Paul's", do tej pory nie zmienił nazwy. Jestem mu wdzięczna, że chociaż jest w nim coś naszego, znaczy moje i mojego taty. Z uśmiechem wkroczyłam do środka, zapach smaru i benzyny to moje dzieciństwo.  Zauważyłam Marka przy niebieskiej, sportowej Audi. Podeszłam do  niego i stanełam za plecami.
- Ja w sprawie samochodu. - powiedziałam z nutką rozbawienia w głosie, mężczyzna odwrócił się a na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech.
- Dawno Cię nie widziałem, co u Ciebie? - Mark był przyjacielem rodziny i zawsze był pierwszy, który wiedział o problemach w rodzinie. Ciężko było mi przed nim ukryć wiele rzeczy, więc i tym razem pewnie bym nie dała rady tego zrobić.
- Sam dobrze wiesz jak jest. - powiedziałam nie co ciszej, nie chciałam aby usłyszał mój drżący głos. Zawsze kiedy miałam rozmawiać o moich problemach coś we mnie pękało.- Nie chce o tym rozmawiać. - wzruszyłam ramionami bezradnie. Mark chciał mnie przytulić, ale ja zdecydowanie wolałam tego nie preferować, był cały ubrudzony smarem.
- Chcesz mi pomóc? - zapytał zachęcająco na co ja skinełam głową. - Poszukaj sobie jakiś ciuchów. - tak jak kazał tak też zrobiłam. Poszłam do tyłu w poszukiwaniu jakiś moich ubrań, które tutaj zostawiłam. Wyciągnełam poplamione farbą szare dresy i zieloną bokserkę po tej samej przygodzie co dresy. Włosy spiełam w luźnego koka i wyszłam gotowa do pomocy. Mężczyzna po trzydziestce zacmokał na mój widok i uśmiechnął się szeroko.
- Gdybyś miała naprawiać mój samochód, to bym codziennie go rozwalał. - zaśmiałam się na jego słowa, on nigdy nie przestawał prawić komplementy kobietom. Taki tam babiarz.
- Hoho.. skąd byś wziął tyle kasy? - zaśmiałam się, oparłam się dłońmi o maskę samochodu i spojrzałam na miejsce, w którym powinien znajdować się silnik.
- Bank bym obrabował. - zaśmialiśmy się, uwielbiam jego jak i poczucie humoru, które nosi ciągle przy sobie. - Audi zostawiamy i bierzemy się za koło zamachowe w Mercedesie. - tak jak powiedział podeszliśmy do czarnego Mercedesa klasy C.  Mark podniósł auto na podnośniku, na wystarczającej wysokości. Weszliśmy pod auto i rozejrzałam się po cały podwoziu, nie było w dobrym stanie. No ale to nie moje auto.. - Podasz mi klucz żabkowy 6mm?- tak jak mnie prosił, to zrobiłam i podałam mu klucz, o który prosił.
- Proszę.. - powiedziałam wyciągając w jego strone klucz. Zaśmiał się.
- O niee.. to twoja działka. - wskazał na śruby,  które czekały na odkręcenie. Zabrałam się do roboty i zaczełam odkręcać śruby, łatwo nie było, ale jakoś se poradziłam.  Mark ostrożnie wyjął koło z auta i zaczął przyglądać się jak jest złożone aby potem przy wkładaniu nie popełnić błędu. Usłyszałam podjeżdzające auto na podjazd, spojrzałam pytająco na mojego towarzysza. - Idź, kiedyś musi być ten pierwszy raz. - posłał mi uśmiech, który miał chyba za zadanie dodać mi otuchy. Wyszłam z warsztatu, zauważyłam czarnego Mustanga z czerwonymi elementami, które łączyły ładną całość

 i mulata z króczo czarnymi włosami. Stop! Wstecz! Mulata z króczo czarnymi włosami? Zayn Malik! Bosze, nawet tutaj musi być on? Nie wystarczyła mu wczorajsza akcja przed szkołą? Jego wzrok utkwił na mojej osobie i staną jak wryty. Po jego zachowaniu mogę wywnioskować, że nie spodziewał mnie się tutaj. I to ma być mój pierwszy klient? Sorry ale wypisuje się z tego.
- Coo Ty tutaj robisz? - rzucił.
- Pracuje? - zrobił ogromne oczy. No tak przecież to nie zawód dla kobiety.. jeszcze rączki sobie połamie, co nie panie Malik? Mężczyźni zawsze muszą być górą prawda? O nie mój drogi albo przetrawisz, to że ja Cię obsłuże albo spierdalaj!
- Łał. Nie spodziewałem się tego. - teraz nagle taki towarzyski się zrobił co do mojej osoby? Hahaha.
- Super, co jest?
- Nic.
- Nie pytam o Ciebie tylko o auto. - chłopak poczuł się zmieszany, przejechał ręką po karku. Przewróciłam oczmi, dość że przystojny to jeszcze zapatrzony w siebie, gnojek! Przecież jest tyle serwisów w okolicy, no ale musiał odwiedzić ten!
- No tak. Skrzynia biegów coś szfankuje. - coś to raczej tobie szfankuje w mózgu. Podeszłam do samochodu i mulata. Wyciągnełam rękę po kluczyki, chłopak nie wiedział o co mi chodzi, jego wzrok był pytający.
- Kluczyki. - rzuciłam i przewróciłam teatralnie oczmi. Jak można być taki pustakiem? Po chwili dostałam kluczyki i wsiadłam do auta nie zamykając drzwi. Ten kretyn zamiast wziąść do środka to stał i wlepiał wzrok we mnie. Pajac! - Wsiadasz? - zapytałam i zamknełam drzwi. Zayn wsiadł na miejsce pasażera,  odpaliłam auto i wyjechałam na wsteczym.  - Pas! - mój ton był poważny. Nie mam zamiaru odpowiadać za śmierć tego debila, chociaż taka niepełnosprawna osoba umysłowo powinna zginąć. Według mojego polecienia zapiął pas, wjechałam na pas lotniskowy. Należe do serwisu, zawsze tutaj były testowane auta i sprawdzane.
- A ty czemu nie zapniesz pasa? - usłyszałam głos Malika. Zaśmiałam się.
- Bo je nie mam nic do stracenia i nie mam zamiaru odpowiadać za śmierć takiego krtyna jak ty. - rzuciłam i dodałam gaz do dechy, zmiana biegu, kolejna, kolejna. Nic się nie liczyło tylko gaz, kierownica i droga. Malik był trochę zestresowany i pewnie się bał. Jakaś wariatka bierze od niego klucze, prowadzi jego auto i nie zapina pasu a na dodatek jedzie jak opentana. Chłopak miał racje, przy zmianie biegu z 4 na 5 wystąpił problem, coś blokowało w środku. Wjechałam autem do hali i zaparkowałam na odpowiednim stanowisku, chłopak obok odetchnął z ulgą. Wysiadłam z auta i zobaczyłam zadowoloną twarz Marka.
- Przeżył? - zapytał rozbawiony, zaśmiałam się. Mulat wysiadł z auta i zaczął się nam przyglądać.
- A dlaczego miałby nie przeżyć? - spojrzałam na bladego Zayna, miałam ochotę wybuchnąć śmiechem no ale nie wypadało. Opisałam problem Mustanga, razem z Markiem uzgodniliśmy zakres napraw i kosztorys, z którym zgodził się chłopak.
- Sorry za wczoraj. - usłyszałam głos Malika. Spojrzałam na niego, chcąc czy nie chcąc on mnie przeprosił? A to dobre.
- Ty mnie przepraszasz? No tak za stanie obok i patrzenie jak twoi kumple chcą mnie zgwałcić.
- Nie chcieli tego, to dla nich zabawa.
- Zabawa? Weź już zejdź mi z oczu bo nie ręcze za siebie. - zmroziłam go wzrokiem, chłopak widocznie nie miał ochoty się ze mną kłócić i po prostu wyszedł. Zauważyłam pytający wzok Marka. Nie miałam ochoty mu wszystkiego teraz opowiadać, poszłam się przebrać i umyć. Ubrałam swoje poprzednie ciuchy i wyszłam z serwisu przedtem żegnają się z mężczyzną. Co mi się jeszcze przytrafi? Jeden dzień w nowej szkole a tyle przygód, to co mnie czeka po miesiącu? Komedia, dramt i horror w jednym? Zastanawiam się czy ja przypadkiem nie uciekam przed prawdą i moim życiem. Nawet teraz uciekłam z warsztatu, bo prawda chciała ujrzeć światło dzienne. Co ja robie ze swoim życiem? A może co inni z nim robią?

   ******
Weszłam do domu, jak zawsze odór alkoholu uderzył w moje nosdrza. Miałam ochotę żygnąć, to dom czy melina? Wydaje mi się, że to drugie. W tym domu nic nie jest normalne oprócz mojego pokoju i łazienki. Weszłam a raczej wbiegłam.. nie mogłam tam dłużej wytrzymać. To wszystko staje się męczące. Eh.. walnełam torbę na łóżko a sama usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa. Na ekranie pojawiło się zdjęcie moje i mojego taty, tak na sercu jakoś lżej się zrobiło. Uśmiechnełam się mimowolnie, tęsknie za nim.. Opaliłam twittera, zaczełam przeglądać wpisy znajomych. Moim oczom ukazał się wpis, tzn tweet Zayna.

                               **Jechałem z wariatką, opentaną dziewczyną i w dodatku moim autem.**

Coo? Ja jestem wariatką i opentaną dziewczyną? Jego chyba pojebało i to ostro. Niech nie liczy, że szybko wyjedzie tym swoim autem z naprawy. Ja się o to już postaram, będzie latać i prosić abym oddała mu auto. Zaczełam wstukiwać literki na klawiaturze tworząc jedną całość i udostępniając.
       
                               **Niektórzy wbijają się w fotel przy małej prędkości i wyglądają jak ściana.**

 No to powodzenia Malik, zaśmiałam się w myślach. Chwyciłam laptopa i położyłam się na łóżko oglądając jakiś film. Nawet nie wiem kiedy zrobiło się tak późno, wstałam  z łóżka i powędrowałam pod prysznic. Wskoczyłam do łóżka, chwilę jeszcze myślałam o tym wszystkim.. zasnełam..


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz