Szłam rozmyślając o wszystkim i o niczym. Unikałam myśli o tym co dzisiaj..ehh.. Nie wiem dlaczego ja i może nie chce wiedzieć. Pogubiłam się w tym wszystkim.. Weszłam do parku, może tutaj odetchne od tego, jednak to nie był dopry pomysł. Wszędzie faceci, ich wzrok na mnie.. czułam się jak jakaś tania kurwa. Te spojrzenia mówiły same za siebie. Zaczełam biec przed siebie, nie mogłam tutaj zostać..nie! Nawet nie wiem jak znalazłam się pod domem Shilverów, weszłam do środka. Natrafiłam na Marka, super no!
- Coś się stało? - usłyszałam głos mężczyzny, moje serce zamarło. W jednej chwili panika objeła mnie w swoje ramiona, nie mogłam się ruszyć a tym bardziej odezwać. Poczułam jego dłoń na swoim barku, zerwałam się i pobiegłam do pokoju . Zamknełam drzwi na klucz i zjechałam po nich. To znowu wróciło, ja nie potrafie taak! Czułam jak po moich policzkach spływają łzy, otarłam je. Musze być silna!
- Lexi co się stało? - usłyszałam głos pod drzwiami.
- Dajcie mi spokuj, ja nie chce.. - znowu łzy spływały po moich policzka.. Wyciągnełam telefon z kieszeni i wykręciłam numer Corneli, boje się być sama.. boje się dalej żyć. Nie odebrała, super no! Olała mnie dla Stylesa, kurwa! Spróbowałam raz jeszcze, tym razem odebrała..
- Cornelia, jaa nie dam rady.. - mój głos się złamał..
- Cornelia jest z Harrym na tarasie - to był Malik, nie no super. Jeszcze on mi potrzebny do tego wszystkiego. - Co się dzieje? - w jego głosie było zmarwienie? Łał, on się martwi o mnie. Super..
- Nic, chce rozmawiać z Cornelią. - powiedziałam stanowczo. Po chwili ciszy z naszej strony usłyszałam otwierające się drzwi i jakąś rozmowe.
- Co jest? - usłyszałam głos dziewczyny.
- Przyjedź, proszę..
- Gdzie jesteś?
- U ciebie.. - rozłączyłam się, wstałam z podłogi i usiadłam na łóżku. Nie musiałam długo czekać na Cornelie i jej towarzystwo, przytuliła mnie mocno. Ta niezręczna cisza między nami.. i jeszcze on. Po co przyjechał?
- Lexi... - zaczeła, spojrzałam niepewnie na nią. - Może jednak to dobry pomysł, abyś została u Zayna? - ja się chyba przesłyszałam.. nawet ona mnie nie chce. Dlaczego?
- Powiedz po prostu, że masz mnie dość! - krzyknełam.
- Nie mam ciebie dość, jak chcesz to mogę zostać z tobą tam. - nie, nie, nie! Niee.. ja po prostu chce aby on zniknął z mojego życia!
- A może lecisz na Harrego? - rzuciłam zła, przecież to widać jak się miżdzą do siebie.
- Pojebało cię? - wstała i wyszła. Czyżbym uraziła kogoś prawdą? No to teraz trzeba pozbyć się nie chcianego gościa, tylko jak?
- Nic ci takie zachowanie nie da. - usłyszałam jego głos, ta cała złość ustępowała.
- Przytul mnie i powiedz, że będzie dobrze. - ja to powiedziałam? Cholera! Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił. Wtuliłam się w jego ciepły tors, zamknełam oczy.. niech ta chwila się nie kończy.. prosze. - Dziękuje. - wyszeptałam.
- Jeżeli chcesz to możesz zostać u mnie... - odsunełam się od niego i spojrzałam w jego oczy.. te karmelowe tęczówki. Rozpłynełam się w jednej chwili. - Dlaczego mi pomagasz? - powiedziałam pogrążona w obłokach i nieświadomie.
- Jest jeden powód. - jego głos wyrwał mnie z krainy marzeń, swój wzrok zaprowadziłam na jego usta, aż prosiły się o pocałunek. Wyczułam napięcie między nami i ta cisza dodawała większego charakteru. Zbliżyłam się do Malika, on zrobił to samo. Jego wargi dotykały moich, pocałował mnie delikatnie a za razem zmysłowo. Wpadłam, cholera! Dlaczego nie protestuje?
- ehhem. - usłyszałam chrząknięcie kogoś, momentalnie odwróciłam się i zmierzyłam tą osobę. Cornelia! Stała oparta o drzwi i się uważnie nam przyglądała, moje policzki pokryły się różem. - Was tylko na chwilę spuścić z oczu. - zaśmiała się, czyłam się niezręcznie. Dlaczego akurat musiała w tym momencie?
- Przestań! - rzuciłam w nia poduszką, która leżała za mną.
- Spakowana? - rzucił Harry wyłaniając się za drzwi. Jeszcze on i jakie pakowanie? Spojrzałam pytająco na Zayna, ale ten nawet na mnie nie spojrzał. Super, dowiaduje się jak zawsze ostatnia.
- Może mi ktoś to wytłumaczyć? - zapytałam zbulwersowana tym wszystkim.
- Lexi tak będzie dla ciebie najlepiej, sama wiesz co się dzieje gdy jesteś sama w otoczeniu facetów.
- Co ty do mnie mówisz? - miałam ochote ją i te całe towarzystwo wyrzucić przez okno. Tylko był jeden problem, nie mam zamiaru odpowiadać za śmierć tych debili.
- To jest postanowione, zostaniesz u nich. - wiedziałam, że chce mnie się pozbyć, wiedziałam.
- Żartujesz sobie? - powiedziałam lustrując wszystkich tu pozostałych. Ja mam mieszkać z Zayne i Harrym? Niee! - Ide się przejść. -rzuciłam i wyszłam z domu. Każdy decyduje za mnie, komplikuje mi życie, ale to ja musze sobie z tym radzić. Szłam przed siebie, nawet nie wiem gdzie. Wszystko było takie dziwne.. poznałam ich a los doświadcza mnie bardziej. Co ja mam zrobić?
- Hej, zaczekaj.. zgubiłaś coś..- usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny, albo chłopaka. Moje serce zamarło, uciekać czy zostać? Szłam dalej w panice, jak to on?
Poczułam lekkie szarpnięcie, z moich ust wydobył się cichy jęk..
- Prosze zostaw mnie.. - wyszeptałam.
- Zgubiłaś telefon. - podał mi telefon, w oczach zaczeły zbierać mi się łzy. Nie wiem dlaczego.. on chciał tylko oddać mi moją zgube.. - Wszystko dobrze? - poczułam jego dłoń na ramieniu.
- Zostaw mnie!!! - zaczełam krzyczeć, dostrzegłam biegnącą postać w moją strone, chwile później była obok mnie i mnie przytulała.
- Wszystko dobrze. - wyszeptał.
- On chciał oddać mi tylko telefon..a ja..- zaczełam szlochać w tors chłopaka, trzęsłam się. Próbował mnie uspokoić, ale to na nic.
- Chodź.. - wtulona w chłopaka poszłam z nim do auta, usiadłam na miejscu pasażera. Mulat na chwilę znikł w domu Corneli, nawet nie zauważyłam kiedy wsiadł do auta. Odpalił silnik i ruszył.
******
Usiadłam na knapie z kubkiem gorącej herbaty, mulat przyłączył się do mnie. Ten chłopak ma coś w sobie, ciągnie mnie do niego. Wiem, że nie powinnam w to wchodzić...ale nie potrafie się powstrzymać.
- Dziękuje. - wyszeptałam.
- Nie masz za co. - powiedział z uśmiechcem na ustach i upił łyka herbaty. - Oglądamy coś? - zaproponował, skinełam głową na tak. Chłopak odstawił kubek, wstał i podszedł do pułki z filmami. - Kac Vegas, Szybcy Wściekli, The Racing, Lol, Koszmar Matki? - zaśmiałam się na wypowiedziane propozycje.
- Oglądasz romanse? - zaśmiałam się poraz kolejny.
- Pierwszy raz widzę jak się uśmiechasz, rób to częściej. - zarumieniłam się, odwróciłam twarz w drugą strone. - To co oglądamy? - ten jego głos..ohh..
- Szybcy. - powiedziałam, chłopak włączył film i usiadł obok mnie. Tym razem bliżej o dziwo nie przeszkadzało mi to. Przy nim wszystko mijało, był jak lek na wszystko, którego pragnełam. Niee no, czy ja się zakochuje? Westchnełam i wbiłam wzrok w napisy początkujące. Film trwał w najlepsze, kocham ten film i tą obsade aktorską. Po Maliku było widać zmęczenie, nie dziwie się.
- Obiecałeś, że mi pokażesz jak się jeździ. - powiedziałam patrząc na scene wyścigu, usłyszałam śmiech Zayna.
- Obiecałem i dotrzymam słowa. - powiedział zadowolonym głosem. - Przyjdzie na to czas. - dorzucił. Spojrzałam na niego, jego wzrok skupił się na mojej osobie. Nawet nie próbował tego zatuszować, patrzył się dalej. Poderwał się na dłoniach i zbliżył jeszcze bliżej, moje serce przyspieszyło. Nie oderwał wzroku od moich oczu, tkwił w nich. Rozchyliłam lekko usta, robiło się gorąco. Mulat zaśmiał się i przejechał opuszkami palców po moim policzku. Poczułam jego wargi na swoich, wpił się w nie. Podobało mi się, chciałam więcej. Złączyłam nasze usta w pocałunek, dominowałam nad nim. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, Zayn spojrzał mi w oczy.
- Nie rób tego więcej. - powiedział lekko oburzony. - Ja tutaj jestem od dominacji. - cmoknął mnie raz jeszcze i posłał uśmiech. No tak, zapomniałam pan Malik musi dominować. Żebyś się nie przeliczył kochaniutki. Spojrzałam na zegarek, było grubo po 20:00. Ździwiło mnie to trochę, przecież niedawno było południe.. i to... zamknełam powieki, aby powstrzymać łzy na samą myś o tym wszystkim.
- W aucie mam twoje rzeczy, idź do łazienki, w szafce znajdziesz czysty ręcznik a ja zaraz przyniose ci twoje rzeczy. - tak jak kazał, tak też zrobiłam. Poszłam do łazienki, która znajdowała się przy pokoju Zayna. Zdążyłam ją dostrzec jak byłam ostatnim razem, weszłam do środka i zamknełam drzwi. Odkręciłam ciepłą wode w wannie, wlałam jakiś olejek, który stał i czekałam aź wanna się napełni. Szczerze, to ździwiło mnie to. No bo on i kąpiele z olejkami? Jaki romantyk z niego. Hahah. Zakręciłam wode, zdjełam z siebie ubrania i położyłam je na szafkę. Sama weszłam do wanny z ciepłą wodą i pianą. Tego było mi trzeba, piana otulała moje nagie ciało wraz z wodą.
- Widzę, że olejek Harrego Ci przypasował. - usłyszałam ten cudowny głos, miałam ochote wrzasnąć. I co to by dało, przecież piana zakrywa wszystko j nie mam czego się bać.
- To dobrze widzisz. - powiedziałam, chłopak położył mi torbę zapewne z moimi rzeczami.
- Mogę się przyłączyć? - ździwiło mnie jego pytanie.
- Żegnam! - mulat wyszedł z łazienki, zamykając przy tym drzwi. Jeszcze tego brakuje, abym poszła z nim do łóżka. Niech spieprza puki może, bo ja mu łóżko wybije z głowy osobiście. Wyszłam z wanny i owinełam się ręcznikiem. Zaczełam grzebać w torbie, wyciągnełam białą i za dużą koszulkę i czystą bielizne. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju, Zayn leżał na łóżku z laptopem. On naprawdę nie jest taki zły, jak mówiła Abby. Nasze spojrzenia się spotkały, chłopak uśmiechnął się i poklepał miejsce obok siebie. Bez namysłu położyłam się obok niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz