1.07.2014

Rozdział 4

Teraz wygląda to tak jakbym chciał specjalnie wpakować ją w ramiona Harrego, no ale tak nie jest. Przejechałem chłodną ręką po karku. Tłumacz się debilu! -powiedziałem w myślach. Wziełem głęboki wdech a potem wypuściłem powietrze ze świstem.
- Harry mieszka ze mną. - powiedziałem patrzą prosto w jej oczy, jej usta diametralnie rozszerzyły się.
- Super, na mnie już pora. - skierowała się do drzwi, poszedłem za nią.
- Jakby co to dzwoń, możesz przenocować u mnie.
- Nie mam takiego zamiaru.- powiedziała i wyszła. Odprowadziłem ją wzrokiem do zakrętu, sam poszedłem do salonu i usadowiłem się na kanapie wygodnie. Usłyszałem kroki na schodach, serio Harry? No to teraz czas zacząć przesłuchanie, pan Styles zawsze musi być na bieżąco. Poczułem ugięcie się kanapy nieopodal mnie. Milczałem, miałem nadzieje, że odpuści. Taa, on odpuści? Dobre żarty.
- Widze, że mam z Ciebie wszystko wyciągać. - westchnął, a ja milczałem. - Co się stało?
- Niccc?
- Jak kurwa nic skoro ona ryczała..
- Ma problemy. - rzuciłem krótko i wstałem, poszedłem do siebie. Nie mam zamiaru mu gadać to co się wydarzyło. Czasem lepiej jak nie wie o niektórych sprawach, to dla jego dobra.  No okey, dla mojego. Usiadłem na łóżko i włączyłem jakąś muzykę, szczerze nawet nie słuchałem jej. Moje myśli kręciły się wokół brunetki z szafirowymi oczami, ostatni widok jaki pamiętam, to ją. Wtuliła się rozpłakana i roztrzęsiona we mnie z rozmazanym tuszem i potarganymi włosami. Nie wiem dlaczego ona ciągnie mnie do siebie, ale mam wrażenie, że nie powinienem się w to pakować. Co ja mam robić w końcu?

》》 look - Lexi 《《
Błądziłam po parku, ludzie chodzili powoli, byli uśmiechnięci, biegające dzieci.. Tylko jeden element mi tutaj nie pasował, ja. Byłam zbędna nie tylko tutaj, ale i wszędzie. Czuje się, jakby ktoś mnie wykreślił z życia. Jak bezdomny pies, który nie ma gdzie pójść i każdy go odgania. Czasami myśle, że mogłabym się zabić a nikt napewno by nie płakał. Usiadłam na ławkę, moje myśli powróciły do wydarzenia z Malikiem. Jako jedyny mnie przytulił i nie puścił dopóki nie przestałam się wyrywać. Przy nim było mi lepiej, bezpiecznie.. Jprdl co ja bredze?  Niee ma tego chłopaka dla mnie!  Ktoś usiadł obok mnie i podał mi mojego I phone. STOP! Jak to mojego? Chwyciłam telefon i spojrzałam na postać obok mnie. Cornelia? Woł, a ona co tutaj i dlaczego ma mój telefon?
- Zostawiłaś u taty. - powiedziała jak zawsze ze szczerym uśmiechem, ona zawsze była szczera.
- Dzięki. - rzuciłam krótko, jakoś nie mam ochoty na pieprzone zwierzanie się komuś. Kogo interesuje mój los, nikogo! Prawda boli.
- Wiem wszystko i wprowadzisz się do nas. - sama się chyba przesłyszałam,  ktoś chce mi pomóc? W sumie to chce tej pomocy, no ale ... nie chce być problemem dla kogoś. - W końcu będę miała z kim robić babskie wieczory, pogaduchy, chłopacy itp. - jej głos był podekscytowany jak i ona. Lubiłam tą dziewczynę, zawsze tryskała energią nie to co ja.  - Mamy godzine na spakowanie Cię! - powiedziała z powagą i stanowczością. Jak to godzine? Co, teraz?
- Ale..- niedokończyłam, brunetka pociągnełam mnie za ręke i ciągneła aż do mojego domu.

    ******
- Dzìękuje - burknełam pakując do walizki kolejne ciuchy, szafa była już pusta. Ciuchy i buty spakowane, kosmetyki też, laptop i wszystkie kable też. Coś jeszcze? Zaczełam rozglądać się po pokoju, to co potrzebowałam spakowałam.. Za rzuciłam na ramię torebkę i chwyciłam jedną walizkę a drugą Cornelia, zeszłyśmy na dół. Spakowałam wszystkie moje dokumenty i wziełam moją karte kredytową, którą matka schowała w sejfie.Szkoda tylko, że znam hasło a na koncie jest dobre kilka tysięcy na moje studia. Usłyszałam podjeżdzający samochód, zapewne to Mark. Wyszłyśmy z domu, zamknełam go i wsiadłam do auta. Jechaliśmy w milczeniu, nikt nie miał odwagi się odezwać. Może to nawet i lepiej?  Cornelia zaprowadziła mnie do jej pokoju, tzn teraz naszego. Usiadłam na skaraju łóżka i spuściłam głowę w dół. Moje życie to jedna wielka pomyłka. Dziewczyna usiadła obok mnie i przytuliła, tego mi teraz potrzeba. Potrzebuje kogoś kto mnie przytuli i zmusi aby walczyć, walczyć o swoje szczęście. Do pokoju weszła brunetka, mama Corneli. Posłała mi uśmiech, nie odwzajemniłam go.
- Lexi możesz zostać ile będzie trzeba, zawsze możesz na nas liczyć.
- Dziękuje - odparłam. Jeszcze chwilę Melissa siedziała z nami w pokoju a potem wyszła zrobić obiad. Chwyciłam laptopa z torby i go włączyłam, odpaliłam twittera. Miałam jedną wiadomość prywatną, odtworzyłam, była od Malika.

                                                                      ** Wszystko ok? Jeżeli masz tułać się po mieście to wpadaj.**

Zapomnij. Powiedziałam w myślach, całej sytuacji przyglądała się moja lokatorka. Zaśmiałam się cicho.
- Kto to? - usłyszałam jej ciepły i melodyjny głos.
- Hym.. brat dziewczyny, która zgineła w  wpadku z moim tatą i chodze z nim do szkoły.. pare razy miałam akcje z nim.. - powiedziałam ze smutkiem, ciężko mi mówić o śmierci ojca. To takie trudne, mimo że to już sporo czasu.
- Ale Ty się w nim zakochujesz.. - powiedziała z kamieniem w gardle. Ja zakochuje w nim? Nieee..
- Niee. - chyba nie przekonałam ją tym zaprzeczeniem, zaśmiała się.
- Kogo Ty okłamujesz? - przecież jak mogłam się zakochać w tak krótkim  czasie i to w chłopaku, którego nie znam? Owsze jest miły, przystojny i co tam  jeszcze można, ale niee. Niee.. to nie możliwe. Koniec tematu o nim, nie jesteśmy dla siebie, okey?
- Masz bujną wyobraźnie.
-Pierdol, pierdol a ja posłucham. Czujesz coś do niego i wzajemnie, ale nie zdajecie sobie z tego sprawy. - ta dziewczyna czyta ze mnie jak z książki, czy jak? Nie wiem sama jak to jest z Zaynem, owszem podoba mi się. PODOBA! Nie zakochałam się!
- On nie wie, że jestem córką, faceta który zginął w wypadku z jego siostrą... - oczy dziewczyny powiększyły się.
- Co kurwa? Ja chyba źle słysze. Jak to on nie wie? A jak zajdzie to za daleko? - te wszystkie pytania znalazły miejsce w mojej głowie i zostały. Może ona ma rację, może powinien się dowiedzieć? To chyba nie jest najlepszy pomysły i to teraz.

      ******
Obudziła mnie Cornelia kszątająca się po pokoju, spojrzałam na zegarek. O kurwa! Zerwałam się z łóżka i pognałam do walizek, wyciągnełam byle jakie ciuchy i buty. Ubrałam się i umalowałam kosmetykami Corneli, nie miałam ochoty szukać swoich. Chwyciłam torbe z zeszytami i takimi tam, zeszłam na dół. W kuchni czekał już Mark i śniadanie. Posłał mi uśmiech, którego marnie odwzajemniłam i usiadłam do stołu.
- Wyspana? - zapytał się siadając obok mnie i chwytając pieczywo. Haha... ja wyspana? Cornela mnie męczyła chyba do 2 w nocy i ja mam być wyspana?
- Nie za bardzo. - powiedziałam i zaczełam robić sobie kanapkę z szynką, pomidorem. Dołączyła do nas dziewczyna, jak zawsze wesoła. Przyłączyła się do jedzenia.
- Lexi, Ty masz prawo jazdy? - spojrzałam pytająco na mężczyzne. Mam, przecież mam 17 lat i bez problemu zdałam prawo jazdy. - samochód Malika gotowy i zapłacone wszystko, podrzucisz mu? - że niby ja? No chyba nie. Pokręciłam przecząco głową jednocześnie czują wzrok Corneli na mnie.
- Jasne, że podrzuci. Pojadę z nią. - odparła zadowolona z siebie, chciałam ją udusić. To jest już szczyt jej możliwości. Po śniadaniu wsiadłyśmy w czarnego mustanga mulata, odpaliłam silnik i ruszyłam. Ta cisza w środku, praktycznie nie było słychać pracy silnika i naprawiona skrzynia biegów działała poprawnie. Jak na samochód chłopaka, był nawet przesadnie zadbany. Podjechałam przed dom mulata i wysiadłyśmy zamykając auto. Stanełam przed drzwiami i zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzyły się z dużym impetem a w nich pojawił się Zayn w samych bokserkach. O kurwa! Pisnełam na jego widok, on się speszył a Cornelia ryła.
- Takich powitań nie miałam - powiedziała rozbawiona dziewczyna.
- Wejdźcie. - powiedział Malik  otwierając szerzej drzwi.
- Ja tylko samochód odstawiam. - chciałam odejść, ale poczułam silne uderzenie w ramie.
- Wejdziemy. - powiedziała dziewczyna i pociągneła mnie do środka. Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie, w tym czasie Zayn ubierał się w pokoju.
- Nie mówiłaś, że taki ładny i ten rękaw tato...bosze.. - jej głos brzmiał jakby co najmniej orgazm przeżyła na jego widok. Ktoś schodził po schodach, miałam nadzieję, że to on.

》》 look - Cornelia 《《
Odwróciłam się do tyłu aby zobaczyć kto zaszczycił nas swoją obecnością. Byłam pewna, że to ten chłopak. Moim oczom ukazał się wysoki, z burzą loków na głowie i dość  dobrze zbudowany chłopak. W tym momencie to ja normalnie orgazm przeżyłam i te jego dołeczki jak się uśmiechał. Podszedł do mnie bliżej, ukazując rząd białych zębów i podał mi rękę.
- Harry. - powiedział zachrypniętym a zarazem zmysłowym głosem.
- Cornelia.  - powiedziałam powalona jego wyglądem, miałam przed sobą chodzący sex. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, taki ideał.
- Zayn zaraz zejdzie. - wzrok skierował na Lexi, była jakaś obca i taka spięta. Żal mi jej, los tak ją traktuje a ona nie zasłużyła na to. Wracają do mojego cudownego widoku, jaki on boski. Staliśmy tak chyba z wieczność, jego zielone oczy w moich. Jakie to cudowne. Było by wszystko cudownie gdyby nie Zayn, który przyszedł do nas. On też niczego sobie, jest na czym oko zawiesić. Lexi automatycznie z poważniała na jego widok. Przecież to widać, że oni razem by pasowali do siebie. Nie wiem dlaczego ta dziewczyna olewa go i mu nie powiedziała. Potem będzie cierpieć.
- Dzięki za auto. - posłał na uśmiech, ona jak zwykle zrobiła to z trudem. Wstała i podeszła do mnie.
- Możemy już iść? -spojrzała na mnie zła, no może źle zrobiłam wpychając ją tutaj. No ale gdyby nie to, to bym Harrego nie poznała, prawda? No właśnie.
- Podrzucimy was do szkoły. - zaoferował Zayn, perfidnie wlepia wzrok w Lexi a ta kretynka nie może tego wykorzystać czy nie potrafi?
- Przejde się. - powiedziała i wyszła z domu. Co jej strzeliło do tej chorej głowy? Ona naprawde jest ślepa! Miłości trzeba pomóc. Zayn bez słowa chwycił plecak i bluze, wyszedł z trzaskiem drzwi. No to super, sam na sam z nim? Kurwa ja go nie znam!

》》 look - Lexi 《《
Co ona odwala? Usłuszałam huk drzwi, zapewne to z domu Malika. Ktoś biegł w moją strone, nawet nie miałam ochoty sprawdzać kto to.
- Co ja Ci zrobiłem? - usłyszałam głos Malika, spojrzałam na niego. Dlaczego mu tak zależy?
- Nicc... nie jestem osobą, z którą powinieneś się spotykać.
- Dlaczego? - jego ton głosu spoważniał. Musze mu to w końcu powiedzieć, nie potrafie go okłamywać. Mam dość ukrywać to..
- Po prostu tak będzie lepiej.
- A może ja chce? - czy do niego docierają słowa wypowiedziane z moich ust? Ja naprawdę mam tego dość, to jest takie trudne..
- Wiem wszystko.. - powiedział dumny, obawiam się, że tego nie wiesz. Doszliśmy do szkoły w milczeniu, na wejściu dostałam serie ciosów zabójczych spojrzeń lasek. No tak ide z Zaynem. - Nie przejmuj się nimi. - usłyszałam głos chłopaka za sobą i jego ciepły oddech na karku. Myślałam, że się rozpłynę. Nie wiem co on w sobie ma, ale przy nim czuje się lepiej. Weszłam do środka z mulatem i się rozdzieliliśmy. Poszłam pod sale od języka polskiego i stanełam przy oknie. Podeszła do mnie tleniona blondynka z tapetą na ryju i troche nieodpowiednim strojem do szkoły, zmierzyła mnie wzrokiem jakby była lepsza ode mnie.
- Odwal się od Zayna. - zaczeła wymachiwać mi tymi tipsami przed oczami, miała je tak długie, że spokojnie może śruby nimi odkręcać.
- yhhym..
- On nie jest dla córki alkoholiczki. - słucham? Wiedziałam, że i tutaj będzie tak samo. W tym momencie miałam ochotę uciec i wybuchnąć płaczem.
- Spierdalaj. - warknełam pełna złości. Co za suka!
- Odwalisz się czy mam Ci pokazać kto tu jest górą?
- Napewno nie Ty. - syknełam. Dziewczyna odeszła ode mnie i zaczeła gadać z laskami z mojej klasy. No to jestem skończona. Dlaczego znowu to samo? Ja mam dość już tego.. nie wytrzymam. Widziałam te spojrzenie, szepty i śmiechy w moim kierunku a ta tleniona blondynka jeszcze zadowolona sobie poszła.
- No to jak tam w melinie?
- Córka pijaczki.
- Ty też pewnie chlejesz z matką.
- Co za patologia z niej. - miałam dość tych wszystkich tekstów w moją strone, czułam jak moje oczy palą mnie od łez. Zaczełam biec jak najdalej stąd, nie chciałam dalej tutaj siedzieć. Biegłam korytarzem do wyjścia, nie przestając przy tym płakać. Dlaczego ja? Wpadłam na kogoś, nie miałam ochoty tłumaczyć się kim kolwiek była ta osoba. Wybiegłam ze szkoły i jak najszybciej znalazłam się w po bliskim lasku. Może tutaj mnie nie znajdą. Do moich uszu dotarł zachrypnięty głos loczka i mulata? Co oni tutaj? Zaczełam szlochać cicho, aby przypadkiem mnie nie usłyszeli. Skierowałam się w przeciwnym kierunku do nich, miałam nadzieje, że mnie nie zobaczą. Mój telefon zaczął dzwonić, serio? Kurwa Cornelia nie masz innego momentu? Nerwowo wyciągnełam telefon jednak ktoś przytrzymał mi dłoń przy kieszeni. W jednej chwili strach staną mi przed oczami, co teraz? Co ze mną?
- Mówiłem, że się zabawimy? - usłyszałam znajomy głos, ale trudno było mi go poznać.
- Zostaw mnie prosze...- po moich policzkach spadła kolejna seria palących łez. Chłopak bądź mężczyzna popchnął mnie na ziemie, upadłam mocno. Bałam się spojrzeć na tą osobe, chciałam aby to wszystko już było za mną. Aby ten koszmar wytrzymała a może i nie. Poczułam dłoń na mojej twarzy i szarpnięcie, które zmusiło mnie abym spojrzała na postać. Too był David.. ale on? Przecież mogę się wszystkiego po nich spodziewać. Zaczął wodzić ręką po moich nogach i coraz wyżej, płakałam. To było jedyne na co mnie teraz było stać, strach mnie paraliżował. Niech to się już skończy.
- David proszę. ..przestań - mój głos drżał a łzy spływały bezustannie. Zaśmiał się kpiąco, włożył rękę pod moją bluzkę i zaczął mnie dotykać. Niech to się skończy, błagam...zaczełam się wyrywać, chciałam aby to już mineło.
- Przestań suko! - warknął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz